Jak się uczyć w domu

Jak się uczyć w domu.

Dzień 4 #zostańwdomu Dziś o tym, jak można wdrożyć korzystanie z tych wszystkich pomysłów i zasobów edukacyjnych. Jak się uczyć w domu?
Cieszę się, że zamiast fake newsami moi znajomi zapełniają walle inspiracjami do zabawy, nauki, czytania… mnóstwem inicjatyw edukacyjnych i kulturalnych dla dzieciaków. Ileż tego jest! Sama też wrzuciłam. Wiemy, że ten czas to #nieFerie i mamy mnóstwo narzędzi, ale… ale nie zawsze tak łatwo zmobilizować dzieci do nauki w domu. Szczególnie, jeśli edukacja domowa to dla kogoś nowa sytuacja. I choć narzędzi masa to zadajemy sobie pytanie, jak się uczyć w domu?
Mam trójkę dzieci, prowadziłam dotąd też zajęcia dla dzieci. Nieważne, czy w domu, czy w pracy, wdrożenie w nową sytuację zaczynam zawsze od trzech rzeczy:
1. ćwiczenia uważności,
2. wyjaśnienia celu,
2. wprowadzenia rutyny.
Dzięki temu skupiamy się na tym, co jest tu i teraz. Zmniejszamy u dzieci uczucie niepewności i lęku przed nieznanym. Pokazujemy powtarzalność i rutynę, które są dla nich ważne.
Jak to wygląda u nas w praktyce? Jak się uczyć w domu?

1. Nauka uważności –  joga dla dzieci

Po śniadaniu sprzątamy stół i… zabieramy się za jogę dla dzieci. Tak, to nasze ćwiczenie uważności, jest bardzo ważne.  Następnie do lekcji siadamy w ubraniach, umyci, nie w piżamie. Mamy ramowy plan dnia.
Korzystamy z prostej książeczki, którą znaleźliśmy w bibliotece w książkach do oddania… ale w internecie znajdziecie proste pozycje. Pozycje – zwierzątka, więc najpierw było dużo śmiechu, teraz już coraz więcej skupienia i dokładności. Bo na przykład każdy chce dotknąć, w pozycji małpki, całą dłonią do podłogi.
Co pozwala się skupić – konieczność oddychania. Ćwiczymy i oddychamy. Oddychamy i leżymy. Jesteśmy. Po tej krótkiej sesji siadamy przy stole i realizujemy nasz plan na dziś. Rozciąganie jest dobre, wspólne ćwiczenia są miłe, wspólne zadanie łączy, wykonywane ćwiczeń z oddechem pozwala się skupić na tym, co się dzieje tu i teraz.
Jeśli krótkie ćwiczenia z oddychania i jogi to za mało, to możecie sięgnąć po książkę „Uważność i spokoj żabki” Eline Snel. Znajdziecie tam wiele wskazówek, jak ćwiczyć uważność z dziećmi.
Na przykład na zajęciach z małymi dziećmi, kiedy robi się zamęt, robię jeszcze takie doświadczenie. Pokazuję im szklankę wody, pytam, czy mogą coś przez wodę zobaczyć. Patrzą, mówią, że widzą. Wsypuję sodę oczyszczoną i mieszam. Pytam, czy teraz coś widzą? Nieeee… odstawiam szklankę i tłumaczę, że tak się dzieje w naszej głowie. Kiedy wpadają do niej różne myśli i emocje. Przestajemy widzieć to, co się dzieje tu i teraz. Nie potrafimy się skupić na zadaniu. Oni w tym czasie zdąrzyli się już wyciszyć. Pokazuje im, co teraz jest w szklance. Kiedy chwilę postała, woda się uspokoiła i znów jest przejrzysta.
Po tej chwili skupienia zupełnie inaczej się dalej pracuje.

2. Dlaczego mamy uczyć się w domu?

Rozmawiamy dlaczego i po co taka sytuacja ma miejsce. Dlaczego szkola jest zamknięta. Dlaczego nie mogą teraz spotykać się z kolegami. Dzieci chcą wiedzieć, co się dzieje – dostosujmy przekaz do wieku.
Nie włączamy przy nich TV z wiadomościami.
TV żyje tym tematem, poszukuje wątków pobocznych, wpuszcza medialnych expertów, wielokrotnie powtarza te same wiadomości. Musi zapełnić tym czas. Konkretnych informacji jest zawsze mało, cała reszta wzbudza emocje i niepotrzebnie nakręca. My dorośli dajemy się na to często złapać, a co dopiero dzieci.
Sami możemy przekazywać ważniejsze wiadomości. Dzieci różnie reagują, ale to wy znacie je najlepiej i wiecie, jaka dawka informacji jest im potrzebna. Starsze mogą pytać – ile osób jest już chorych, ile zmarło, w którym roku była ostatnia epidemia – mogą potrzebować dużo konkretnej wiedzy. Obejrzyjcie razem filmy np. na nieferie.pl
Młodszym może wystarczyć informacja, że wirus przenosi się na rączkach do buzi i oczu, dlatego teraz nie chodzimy na plac zabaw, czy do przedszkola.

3. Rutyna

Mamy ramowy plan dnia. Ustaliliśmy, że lekcje są od 10 do mniej więcej 12-13. Jak ktoś potrzebuje przerwę, to sobie robi, ale wraca zaraz. Niezależnie, czy jakiś nauczyciel przyśle zadanie w ciągu dnia, to czas lekcji przy stole jest określony i już nie siadamy z doskoku później (bo coś wpadlo do skrzynki). Po obiedzie jest czas na spacer na bezludziu. Później jest czas na zajęcia kreatywne. Wieczorem na oglądanie filmów edukacyjnych albo nasze ostatnie odkrycie – Fabryki w Polsce, wirtualne muzea, oglądanie albumów, atlasów…
Trzeba było katastrofy, aby nagle szkoły zaczęły wykorzystywać technologie do nauki w domu. Teraz prace domowe można robić na komputerze… ile macie już zapisanych linków do platform wiedzy? Trzymajcie, nie wiemy jak to długo potrwa. Poza tym, jak już wrócimy w mury szkolne, to mam nadzieję, że praca z wykorzystaniem zdalnego nauczania zostanie już z nami.
Ważne tylko, żeby teraz nie siedzieć przed kompem cały dzień. Rano czas na lekcje – mieszajcie narzędzia, sczególnie młodszym dzieciom, które doskonałą pisanie. Np. napisanie słówek samodzielnie będzie dobrym uzupełnieniem quizu online. Macie masę filmów edukacyjnych w planach? Też je zapisujcie – wróćcie do nich po południu.
Rutyna to także obserwacja pogody o określonych godzinach i zapis na karcie. Takie „jutro też będzie dzień” Scarlet O’Hary 😉
I tym optymistycznym akcentem kończę. Pamiętajcie, że w tych czasach potrzeba nam dużo pozytywnego myślenia. Śmiechu i zabawy, nie tylko nauki. Wykorzystajmy więc efektywnie konkretny przedział czasowy na lekcje. Nie lekceważcie przy tym proszę tego wstępu i przygotowania do pracy. Ćwiczenia uważności.

No Comments

Leave a Comment