Domowe sushi dla dzieci

Square

W ostatni wtorek miesiąca na naszych zajęciach „Dużo wiem, zdrowo jem” zajmujemy się kuchniami świata. Wczoraj była to Japonia. Zanim przeszliśmy do kuchni trzeba było uzmysłowić sobie, jakim krajem jest Japonia. Jak jej położenie i historia wpłynęły na to, co jedzą jej mieszkańcy.

Były opowieści o ryżu (sposobie jego płukania i gotowania), o glonach i herbacie, ale i o śmiertelnie niebezpiecznym daniu z ryby fugu. Do tego tajemniczy smak umami. (Okazuje się, że do tematu czytania etykiet będziemy musieli jeszcze wrócić.) Na razie zwróciliśmy szczególną uwagę na dodatek wzmacniaczy smaku.
Potem zabraliśmy się za futomaki. Każdy przygotował i skręcił swoją rolkę. Poznaliśmy kilka podstawowych zwrotów po japońsku, rolę wasabi, imbiru i sosu sojowego. Zamiast cotygodniowej lemoniady na stole zagościła zielona herbata z dodatkiem brązowego ryżu.
To były intensywne zajęcia, ale zaangażowanie dzieciaków jest niesamowite. Jesteście wspaniali!

Zajęcia kulinarne dla dzieci

Za tydzień nasze zajęcia wypadają 1 października – w Międzynarodowy Dzień Wegetarianizmu… możecie jeszcze dołączyć do naszych zajęć (we wtorki o 18.15 w CKW na Al. Rzeczypospolitej 14, zajęcia przeznaczone są dla dzieci w wieku od 7 lat, koszt 100zł/miesiąc).

Domowe sushi dla dzieci

Jeśli macie ochotę na domowe sushi, a w zasadzie kimbap, to do futomaki będą Wam potrzebne:
– ryż do sushi,
– nori – sprasowane glony,
– dodatki: u nas to były paluszki surimi, łosoś wędzony, tuńczyk z puszki, sałata rzymska, kiełki lucerny, ogórek, awokado, ale możecie dodać także inne rzeczy – serek twarożkiem, omlet z jajek, krewetki, paprykę, marchewkę…
– imbir marynowany,
– sos sojowy.
Jak widzicie nie ma na liście wasabi – ale dzieci na zajęciach mogły go spróbować i na próbowaniu się kończyło.

Domowe sushi dla dzieci – ryż

Przygotujcie się na operację ryż. Po pierwsze należy kupić specjalny ryż do sushi. Teraz już w zasadzie łatwo dostępny, a sieciówki sprzedają go niedrogo pod swoją marką własną.
Ryż należy płukać w wodzie tak długo, aż będzie klarowna. Polecam robić to w woreczku takim jak z firanki – których coraz więcej osób używa do pakowania owoców i warzyw w sklepie. Łatwiej jest dzieciom płukać ryż i mamy mniejsze straty niż przy użyciu sitka.
Ryż gotujemy według przepisu na opakowaniu, to ważne. Czekamy aż ostygnie. Wsadzenie ręki w gorący klejący ryż może się źle skończyć. Ryż do sushi musi być bardzo klejący.
W japońskim sushi ryż zaprawia się octem ryżowym z cukrem i wodą, ale dzieciaki nie przepadają za kwaśnym ryżem. Wzorujemy się więc na niezaprawionej wersji czyli koreańskim kimbap. Jeśli komuś brakuje kwaśnego smaku to może skropić sobie dodatki cytryną.

Domowe sushi dla dzieci – zwijanie

Do zwijania używamy maty bambusowej, na zajęciach wykorzystaliśmy jednak folię aluminiową. Na macie lub folii układamy arkusz nori, a na nim ryż. Ryż się klei i to bardzo, niektórym dzieciom to przeszkadza. I to bardzo. Mogą więc wycierać ręce lub otrząsać z ryżu i w rezultacie ryż będzie wszędzie. Jeśli jednak obklejone palce przyciśniemy do ryżu, który jest już na nori to ryż z rąk będzie się odklejać stopniowo. Druga metoda, to ustawić obok miseczkę z woda i zwilżać ręce. Staramy się jednak nie lać wodą po sushi bo nam się rozpacia wszystko.
Z jednej strony nori zostawiamy ok 1,5cm margines wolnego miejsca bez ryżu.

Z drugiej układamy przy krawędzi dodatki. Ponieważ ryż powinien poleżeć na nori około 3 minut zanim zwiniemy rolkę, to nie ma co się spieszyć. Warto włożyć ok. 2-3 różnych dodatków – żeby był kolorowy środek. Futomaki można przetłumaczyć jako tłusta rolka, a dzieciom robienie sushi „na bogato” wychodzi akurat bardzo dobrze.

Zwijamy przy pomocy maty/folii, dociskając.
Naszą rolkę tniemy na plastry grubości ok 1-1,5cm.

Domowe sushi dla dzieci – smacznego?

Każdy kawałek zjadamy na raz, nie dzielimy na kęsy. Dzieciaki niezależnie od zwyczajów i tradycji uwielbiają maczać je w sosie sojowym. Wybierajmy taki bez glutaminianu sodu lub innych wzmacniaczy smaku. Możemy przegryzać je kawałkami marynowanego imbiru a popijać zieloną herbatą.
Myślałam, że koreańska zielona herbata z brązowym ryżem nie przejdzie, ale dzieciaki chciały koniecznie spróbować.
W Japonii nie mówimy smacznego na początku posiłku, nie ma co życzyć smacznego, bo przecież to jedzenie ma być smaczne inaczej byśmy go nie podali przecież… logiczne w sumie. Nauczyliśmy się więc mówić Itadakimasu (czyt. Itadakimas) – możecie wpisać na yt i wyskoczą filmiki z wymową. Oznacza to mniej więcej, że z pokorą przyjmuję ten posiłek. To podziękowanie za to, że go mamy, składane Bogu czy matce naturze.
Bawcie się dobrze i nie denerwujcie tym obklejającym wszystko ryżem. Wyschnie i odpadnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.