Kalendarz DIY

Square

Styczeń nas zaskoczył – nie mieliśmy kalendarza… 😱 I tak powstał kalendarz DIY. Tylko jak można zostać zaskoczonym zmianą daty w naszych elektronicznych czasach? Prawda jest taka, że wszystko i tak mieszka w kalendarzu w telefonie, a Google i tak wie lepiej. Chociaż, czy aby na pewno? No bo tak…

W kalendarzu ściennym wszystko widać jak na dłoni. Zaś w kalendarzu w telefonie wszystko jest i samo pamięta – śpiewa, tańczy i stepuje. Natomiast mieszka… mieszka w kalendarzu książkowym.

Tak, używam takiego jeszcze. Właśnie dlatego, że mogę do niego wszystko włożyć, aby bezpiecznie tam mieszkało i czekało na odpowiedni moment. Może też dlatego, że lubię czasem wyjąć wtyczkę z kontaktu i wiedzieć lepiej od Google 😉 Bo to w kalendarzu książkowym są świstki, pokwitowania, projekty, pomysły… To po nim mogę bazgrać, w nim zapisuję i planuję zakup materiałów na zajęcia.

Tak więc mam trzy kalendarze bez których obejść się nie mogę. Kalendarz ścienny w kuchni, obok planów lekcji, to miejsce w które moja szyja już odruchowo skręca. 😉 Muszę mieć miesiąc w zasięgu wzroku, żeby ten wszechświat ogarnąć 😉

Kalendarz DIY na ścianę

No i na ścianie ciągle grudzień. Czy znów drukować kalendarz ze zdjęciami dzieci, może kupić charytatywny. Może zacząć negocjacje z dziećmi – czy kalendarz z Kicią Kocią, gwiazdami rocka, czy piłkarzami? (Ten pomysł odpada najszybciej). Wcielam w życie noworoczne postanowienia. Mniej kupować, więcej wykorzystywać – kalendarz powstał po drugiej stronie starego… Jeszcze coś tam się maźnie i zaraz zapełniamy rubryczki.

kalendarz DIY

Można też wydrukować gotową siatkę miesiąca i nakleić na kartkę, a na górze nakleić coś błyskotliwego z wycinków.

Kalendarz DIY książkowy

Tu bardziej o okładkę chodzi, chociaż można kupić zwykły zeszyt i każdą stronę sobie zrobić – dzień, miesiąc, dzień tygodnia… ale to już za dużo roboty, przynajmniej dla mnie ;)))

Zresztą można w ten sposób wykorzystać jakiś typowy prezentowy kalendarz – w burej okładce z firmowym logo. Można też wykorzystać taki, który nam się podoba, ale niekoniecznie chcemy się afiszować. Mam kalendarz z muminkami, żałuję trochę, że nie jest czarno biały, a niebieski, ale odpowiada mi. Najważniejsze, że jest w moim cyklu – czyli od września do sierpnia, a nie od stycznia do grudnia. Ma tygodniowy układ i sporą dawkę muminków 😉 ale jednak ta okładka taka średnia. Postanowiłam ją odziać, ale nie odzierać do końca z muminków. Stąd pomysł na dziurę.

Jeśli jednak kalendarz nam się w ogóle nie podoba albo nam się znudził, to pod dziurę możemy podkleić dowolne zdjęcie.

kalendarz diy

Okładka zrobiona jest z dwóch kawałków materiału wyciętych ze starych jeansów. Jeden kawałek na przód ma dziurę, przez którą widać fragment okładki. Możemy zostawić oryginalną okładkę, a możemy też nakleić w tym miejscu coś innego – zdjęcie, widoczek, czy łatę z innej tkaniny…Drugi kawałek to tylna kieszeń jeansów – możemy tam włożyć jakie papierki świstki.

kalendarz DIY

Kawałki muszą na siebie nachodzić oraz muszą posiadać co najmniej 2 cm zapas, który założymy za okładkę.

kalendarz DIY

Kawałki na trwałe przyklejałam do okładki. Można użyć kleju na gorąco – wtedy lepiej kleić małe fragmenty i po kawałku naklejać materiał. Drugim rozwiązaniem jest użycie kleju introligatorskiego CR (klej magik), wtedy możemy posmarować większą powierzchnię, przyłożyć materiał, przypiąć spinaczami na czas wysychania.

kalendarz diy

Po jeansie możemy pisać flamastrami, możemy też coś na nim wyhaftować. Wpadłam na to dopiero po naklejeniu okładki, zdecydowanie lepiej haftuje się przed naklejeniem 😉

Można też przypiąć przypinki czy doszyć guziki albo elementy z filcu lub łaty z innej tkaniny.

kalendarz DIY

Jeśli mamy taki kalendarz, który chcemy zakryć w całości – to możemy wykorzystać poprzednie pomysły na okładki.

Taki jeansowy kalendarz tylko czeka na wiosnę, żeby wskoczyć do jeansowej torby 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.